• Wpisów:13
  • Średnio co: 111 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 21:57
  • Licznik odwiedzin:2 125 / 1565 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cóż za stracony dzień. Doprawdy nie zrobiłam dzisiaj nic pożytecznego prócz zużycia kliszy, co do której mam złe przeczucia. Słuchając muzyki chaotycznie myślę oraz piszę. Myślę o pogodzie. O dzisiejszym chłodnym deszczu. Rozpuszczał on wszystko; ziemię, chodniki, drzewa, zwierzęta, ludzi. Bałam się go w drodze do szkoły. Marzę o śniegu, który będzie czysty wraz ze mną przez kilka tygodni. Chyba w grudniu padał śnieg, ale nie było to zjawisko, na które tak dziecinnie oczekuję. Opad tamten był okropny. Jasna, czysta biel prosto z nieba natychmiast po zetknięciu z ziemią znikała. To co zdołało przetrwać było ciemne oraz brudne. Profanum pokonało sacrum. Marzę żeby biały puch okrył nudną okolicę. Pójdę wtedy do lasu. Tylko ja i śnieg tulący naturę. Moje policzki będą ciemnoróżowe, a ja się szczerze uśmiechnę. Będę oddychać chłodnym powietrzem, moje ciało zacznie powoli marznąć, ale będzie mi wtedy dobrze. Nawet nie opisuję samotności, która mi będzie wtedy towarzyszyć. Postanowiłam ograniczyć kontakty oraz spotkania z ludźmi. Mam swoje problemy; wyglądam źle, moje oczy mocno podkrążone, moja skóra wysuszona, moje ręce poranione. To nie jest widok, który moi bliscy powinni oglądać. Nie chcę ich martwić swoją mało istotną osobą. Nie odczują oni mocno mojego braku, ponieważ mają nowych znajomych, nowe miłości. Odosobnienie nie jest już straszne.

 

 
Wszystko dookoła jest przygnębiające. Czuję, że strach i stres mnie pożerają. Niedługo nie będzie już mnie, zostaną tylko oni. Opuszczenie domu powoduje zawroty głowy oraz potworne pieczenie oczu. Znowu nie rozumiem swojego ciała.
Umieram z tęsknoty, spowalniam chód.
Każdy krok jest ogromnym wysiłkiem.
  • awatar Sprawiedliwy Świecie przyjdź.: Rozumiem Cię, bo sama tak mam, zwłaszcza, gdy chodzę po mieście i każde, dosłownie KAŻDE miejsce mi o czymś fajnym przypomina. a potem ten smutek, że to już było, i może gdybym zrobiła coś inaczej, teraz byłoby zupełnie inaczej ... :C
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kolejny spacer bez celu. Idę ledwo oświetlonym parkiem, widzę tylko kontury ludzi. Mijam wiele osób. Oni też mnie widzą jako kontur, patrzą na mnie jakby widzieli mój smutek. Mój wzrok skupia się na ziemi- ciemnej, zmarzniętej, samotnej. Uświadamiam sobie, że również jestem samotna. Tylko ja chodzę bez nikogo w tym ponurym miejscu. Moje ciało marznie, pomimo tego robię kolejne kroki. Zagryzam mocniej wargi.
Nagle zaczęłam myśleć o nim. O tym jak powiedział mi, że się o mnie martwi i boi się o moją wrażliwość i kruchość. Nie wiem, czy go kocham. Zrobiło mi się jeszcze smutniej. Zdecydowałam wrócić do domu.

Postanowienia:
* Pozbyć się czwórki z wagi
* Pokochać
* Zapuścić włosy, aż wrosną w ziemię

Dopisek:
Stwierdziłam, że nie kocham. Nie chcę być tylko samotna.

 

 
Jest mi bardzo źle. Nie mogę ze sobą wytrzymać, ale nie mam ochoty widywać się z innymi ludźmi. Cudowny paradoks. Jak tak dalej pójdzie z pięciu znajomych nikt mi nie pozostanie.
Nienawiść do własnej osoby wzrosła.
Zraniłam siebie.

 

 
W tym czasie najbardziej obawiam się siebie. Nie daję już rady, jestem bezsilna i rozkojarzona. Zasmucona każdym wydarzeniem, nie mogę dostrzec żadnych pozytywów.
Wzorowa depresja.

 

 

Będę żyć w przekonaniu,że na nikogo nie zasługuję.
Będę żyć samotnie.

 

 


w smutek opakowana
stoję w ciszy po kolana
ej czy ktoś słyszy mnie
ej tu jestem
na dnie

Nic więcej.
 

 

Ostatnio trudniej się oddycha. Zbyt często płaczę, za dużo się stresuję (jedno z najbliższych mi i ulubionych słów).
Moim bliskim chyba dobrze się układa, piszę to w niepewności, ponieważ się trochę oddaliliśmy. Przez to jestem spokojniejsza, cicha, trochę bardziej samotna.
Dwie skrajne emocje. Może przez to mój organizm czuje się źle?
Wiem, że jestem w złym miejscu.

Uspokój oddech, uspokój serce, uspokój umysł.


 

 

Przyszłość przysłania mi teraźniejsze zdarzenia. Myślami jestem daleko, dalej niż zwykle. Myślę dużo, ale nie wykonuję swoich obowiązków. Trudno jest się wyrwać z zakątków umysłu.
Zaniedbałam szkołę, zaniedbałam ciało, jego też zaniedbałam.
Pora wrócić do kontroli nad ciałem, chyba pora wrócić do niego. Pora wrócić do przeszłości.

Ja na prawdę boję się teraźniejszości.

Chciałabym poświęcić się tylko pisaniu i kształceniu się w sztuce, tylko po co?




  • awatar Green Hummingbird: Nie cofaj się w przeszłość, przecież się zmieniasz. Żyj, jak żyć byś chciała. I wcale nie musisz mieć nad wszystkim kontroli. Dobrze, że panujesz nad umysłem. I myślę, że to chyba najważniejsze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Znowu rozpoczął się okres, w którym kompleksy blokują mi byt.

 

 

Często przyłapuję Ciebie
na patrzeniu na Mnie.

Nie, jednak nie.

Często przyłapuję Siebie
na patrzeniu na Ciebie.
Niemożliwe,
Ciebie już nie ma we Mnie.
Jesteś odległy,
modrym dmuchawcem bywasz.
A Ja,
jestem przeźroczysta.

Ja! Tak mówię do Siebie,
egzystuj.


 

 
Ostatnio jestem chaosem.

Nie chcę jeść, nie chcę spać, nie chcę odbijać się w lustrze. Chciałabym odpłynąć, jak kiedyś. Nie mogę pozbyć się stresu, który tak często czuję w brzuchu.

Czerwień na nadgarstkach. Krzyki w głowie. Powrót niepokoju.

 

 
Jestem znikomą częścią jego duszy. Czasem promienieję w deszczu, który mnie zasłania.
Często ciecz wypływa z zieleni moich oczu. Niegdyś pojawiałam się szczęśliwa w nim.